Dziecko miało wrócić w niedzielę, jest wtorek, a w wiadomości pojawia się zdanie o tym, że zostają tam na razie. Pierwsza myśl jest zawsze ta sama: pojechać i przywieźć dziecko. Ta książka jest o tym, dlaczego tego się nie robi, i o procedurze, która biegnie zamiast tego, z terminami liczonymi od jednej konkretnej daty.
Dla kogo jest ta książka
Dla rodzica, który został w Polsce, a dziecko jest w innym państwie, bo drugi rodzic je tam wywiózł albo nie przywiózł z powrotem. Płeć rodzica nie zmienia procedury i przepisy jej nie rozróżniają.
- Jeśli zgodziłeś się na wyjazd na dwa tygodnie, a dziecko nie wróciło w terminie.
- Jeśli dziecko wyjechało bez twojej wiedzy, a oboje macie pełną władzę rodzicielską.
- Jeśli nie wiesz, czy w twoim wyroku rozwodowym jest zdanie, które odbiera ci decyzję o miejscu pobytu dziecka.
- Jeśli dziecko jest w państwie spoza Unii Europejskiej i nie wiesz, czy konwencja haska w ogóle tam działa.
- Jeśli od wyjazdu minęło już kilka miesięcy i słyszysz, że po roku nic się nie da zrobić.
- Jeśli mieszkaliście za granicą, a to ty przyjechałeś z dzieckiem do Polski i zostałeś.
- Jeśli kontakt z dzieckiem urwał się całkowicie i nie wiesz, jak to udokumentować.
Co znajdziesz w środku
Dziewięć rozdziałów ułożonych według kolejności działań. Pierwszy ustala, w której z sześciu sytuacji jesteś i od jakiej daty liczy się rok z konwencji; drugi dotyczy pierwszych siedemdziesięciu dwóch godzin i dowodów, które znikają najszybciej. Dalej idą wniosek o powrót, przebieg postępowania w kraju pobytu, rozdział o granicy, kontakt z dzieckiem, pieniądze i plan rozpisany na trzydzieści dni.
- Sześć sytuacji, które z zewnątrz wyglądają identycznie, a prowadzą do różnych dróg albo do żadnej.
- Miejsce zwykłego pobytu dziecka: dlaczego to nie jest meldunek ani obywatelstwo i czym się je wykazuje.
- Data, od której biegnie rok z art. 12 konwencji, oraz to, że przy braku powrotu liczy się ją od dnia planowanego powrotu.
- Trzy grupy państw: Unia z rozporządzeniem 2019/1111, państwa konwencyjne poza Unią i te, wobec których konwencja nie działa.
- Wniosek o powrót przez organ centralny: załączniki, tłumaczenia, pełnomocnictwa, oryginały i lista rzeczy, których ministerstwo nie zrobi.
- Okoliczności z art. 13 konwencji, na których opiera się obrona drugiej strony, w tym zgoda i późniejsze przyzwolenie na pobyt.
- Rozdział o granicy: samodzielne odebranie dziecka, firmy obiecujące jego odzyskanie i sprawa karna z art. 211 Kodeksu karnego.
- Utrzymanie kontaktu przez cały czas postępowania: grafik zamiast prośby, dziennik prób kontaktu i zdania, po których dziecko przestaje odbierać.
Czego w niej nie ma
Nie ma tu opisu tego, jak zabrać dziecko samodzielnie, w żadnym wariancie i w żadnym państwie. Nie ma obietnicy powrotu ani terminu, w jakim miałby nastąpić, bo wynik zależy od miejsca zwykłego pobytu, od dowodów, od wieku i postawy dziecka, od upływu czasu i od praktyki sądów. Nie ma prawa państwa, w którym jest dziecko: każde ma własną procedurę i własnego pełnomocnika. Nie ma też ścieżki alimentacyjnej ani sprawy o władzę rodzicielską, bo to trzy odrębne postępowania.
Najczęstsze pytania
Drugi rodzic wywiózł dziecko za granicę bez mojej zgody. Czy to jest porwanie i czy mam iść na policję?
Zawiadomienie policja przyjmuje od razu i warto mieć pisemne potwierdzenie jego złożenia z datą. W orzecznictwie przeważa jednak pogląd, że sprawcą przestępstwa z art. 211 Kodeksu karnego nie jest rodzic, któremu przysługuje pełnia władzy rodzicielskiej, więc przy pełnej władzy obojga rodziców prokuratura zwykle odmawia wszczęcia postępowania. Sprawa karna nie zastępuje wniosku o powrót dziecka i go nie przyspiesza.
Zgodziłam się na wyjazd dziecka na wakacje, a ono nie wróciło. Czy sama jestem sobie winna?
Brak powrotu w uzgodnionym terminie jest bezprawnym zatrzymaniem dziecka i konwencja haska z 1980 roku obejmuje je tak samo jak wywiezienie. Zgoda na wyjazd na określony czas nie jest zgodą na pobyt na stałe. Rok, po którego upływie pojawia się dodatkowa przesłanka przystosowania dziecka do nowego środowiska, liczy się wtedy od dnia, w którym dziecko miało wrócić, a nie od dnia wyjazdu.
Który sąd rozpoznaje sprawę o powrót dziecka i ile to trwa?
Sprawę rozpoznaje sąd tego państwa, do którego dziecko wywieziono albo w którym je zatrzymano, a nie sąd polski. Konwencja przewiduje sześć tygodni na rozstrzygnięcie, a w sprawach unijnych sześć tygodni na postępowanie w każdej instancji, ale jest to termin instrukcyjny bez sankcji za przekroczenie. Realnie liczy się to w miesiącach, a przy apelacji potrafi przekroczyć rok.
Minął rok od wyjazdu dziecka. Czy jest jeszcze sens cokolwiek składać?
Upływ roku nie zamyka drogi. Jeżeli wniosek wpłynął przed jego upływem, organ zarządza niezwłoczne wydanie dziecka; po roku dziecko również się wydaje, chyba że zostanie wykazane, że przystosowało się już do nowego środowiska. Zadomowienie ocenia się faktami: szkołą, językiem, znajomymi, stabilnością zamieszkania, więc z każdym miesiącem drugiej stronie łatwiej je wykazać.
Ile kosztuje wniosek o powrót dziecka i czy dostanę pomoc prawną za granicą?
Złożenie wniosku do organu centralnego, którym w Polsce jest Ministerstwo Sprawiedliwości, jest bezpłatne. Płatne są tłumaczenia dokumentów oraz pełnomocnik w państwie, w którym toczy się sprawa, i to zwykle największa pozycja. Jeżeli postępowanie toczy się w innym państwie Unii Europejskiej, wniosek o prawo pomocy w sporze transgranicznym składa się na formularzu unijnym za pośrednictwem sądu okręgowego.
Dziecko mówi mi przez telefon, że chce zostać z drugim rodzicem. Co mam na to odpowiedzieć?
Dziecko mieszka z jednym rodzicem, jest od niego zależne i mówi to, co w jego świecie jest bezpieczne; to konflikt lojalnościowy, a nie decyzja. Przekonywanie i zdania w rodzaju „mama cię okłamuje” kończą kontakt szybciej niż jakikolwiek zakaz. W postępowaniu rozróżnia się sprzeciw wobec powrotu od zwykłej preferencji, i bada się, na ile zdanie dziecka jest jego własne; dlatego instruowanie go daje skutek odwrotny od zamierzonego.
Trzydzieści dni to nie jest czas, w którym sprawa się kończy. To czas, w którym powstaje dokumentacja, biegnie wniosek i ustala się rytm kontaktu z dzieckiem na najbliższy rok, bo postępowanie potrwa dłużej niż którykolwiek z terminów zapisanych w konwencji.



